Saturday Night Cruise #11 – i po kruzie

Classic & Custom Saturday Night Cruise #11 – kolejna, 11ta już edycja tej imprezy za nami. Trudno mi ją oceniać w sposób obiektywny, bo będąc członkiem stowarzyszenia Buzzing Bugs jestem współorganizatorem tego wydarzenia. W obrębie Buzzing Bugs to Majki (Rust ‚N’ Fast Kustoms) jest osobą, która włożyła największy wysiłek organizacyjny w tą edycję i zatem jemu należy się zatem największy szacunek. Oprócz Majka, jak zawsze wielkie dzięki dla Orzecha, Blaza i Qcyka. Bez nich by się to nie wydarzyło.

A to, że wyszło tak fajnie zawdzięczamy również naszym sponsorom i partnerom:  Dickies Polska , Too Old To Skate, Too Young To Die, All Boro Kingz, The Real Gone Tones, RetroKultura, Moonshine Motors, Żerań Garage Crew, Warsaw Hellcats Roller Girls, Rust’n’Fast Kustoms, SFW Pinstriping , Dabtuner , 2koła, Pub Motocyklowy, Dn’A Garage , GAWRON Detail

Pierwszy kruz z tej serii odbył się w 2009tym roku, niedługo po tym, jak pierwotny skład klubu (obecnie stowarzyszenia) wydzielił się z klubu garbusowego Garbiarnia. Saturday Night Cruise było pierwszą chyba imprezą jaką zrobiliśmy jako ta nowa niezależna ekipa – wtedy jeszcze pod nazwą ‚Street & Strip Volkswagen Freaks’. Było na nim góra 20 samochodów i poza naszą ekipą i kilkoma garbusiarzami raptem kilka osób spoza Volkswagenowego światka. (tu Wpis podsumowyjący.)

Pomysł był taki, żeby się otworzyć na inne środowiska fanów starych aut, które wtedy jeszcze były w Warszawie mocno rozproszone. Przy okazji innych imprez spotykaliśmy i poznawaliśmy fajnych, podobnie myślących ludzi i chcieliśmy się spotykać razem. W międzyczasie rozwijało się środowisko fanów kultury rock-and-rollowej, która jest mocno związana z amerykańską kulturą motoryzacyjną. 

W tym kontekście muszę nie bez satysfakcji przyznać, że po latach Classic & Custom Saturday Night Cruise przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Na ostatniej imprezie było grube kilkadziesiąt pojazdów, których właściciele mają bardzo podobne podejście do motoryzacji bez względu na to czy przyjechali wozem wyprodukowanym w połowie wieku XX tego w Detroit, Michigan, czy produktem naszej rodzimej FSO, ale wystylizowanym tak, jakby całe życie jeździł po przedmieściach Los Angeles. Spora część właścicieli i właścicielek przyjeżdza w strojach oddających klimat Kustom Kulture i spora część z nich naprawdę się jara tematem. Tak sobie pozwalam na przechawłki, bo towydarzenie zbiera na zewnątrz niezłe recenzje. Oprócz tego blogosfera huczy od fotorelacji, promuje nas Aleksander Ostrowski z Antyradia, nawet TVN Turbo się pojawiło z kamerą…

Dobra, poniżej kilka zdjęć, jakie zrobiłem w wolnych chwilach: 

Poniżej linki do relacji naszych partnerów medialnych i gości imprezy:

s5_logo

Trudno mi nie odnosić się do tej imprezy emocjonalnie i nieco nostalgicznie, bo w sumie – nie chwaląc się – jestem jej pomysłodawcą. Wzorcem kulturowym dla mnie osobiście był film ‚American Graffiti’ którego akcja toczy się w pierwszej połowie lat 60tych oczywiście w Californii i jest portretem tamtych wspaniałych rockandrollowych czasów, których jednymi z głównych aktorów są samochody.

Jaki to ma związek z garbusami? Ano właśnie mniej więcej o tym jest ten blog – czyli w skrócie o tym, jak Volkswagen stał się częścią amerykańskiej kultury motoryzacyjnej.

Z relacji ludzi, którzy mieli to szczęście, że ich młodość przypadła na lata 60te i 70te w południowej Kalifornii wiem, że American Graffiti jest w miarę rzetelnym obrazem tej rzeczywistości oraz jak środowisko ówczesnych fanów VW wpisywało się w amerykańską kulturę motoryzacyjną. W zasadzie formalnie VW stał się samochodem amerykańskim (bo jako jedyny został dopuszczony na przełomie lat 60tych i 70tych do walki jak równy z równym w wyścigach równoległych NHRA – jednym z najpopularniejszych sportów w USA wtedy zaraz po Footballu). 

 


7 myśli nt. „Saturday Night Cruise #11 – i po kruzie

  1. Aaaa jestem na siebie wściekła, że nie mogłam przyjść a mieszkam rzut beretem od miejsca gdzie było spotkanie. Ehhh…następnego razu nie odpuszcze!

  2. U nas często takie imprezy były, ale po przeprowadzce niestety nie miałem okazji jeszcze nigdzie być. A na foty napatrzeć się nie mogę :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *