Nasz VW bus – update.

Nasz VW bus – update. Tak było w bardzo aktywnym sezonie 2013 (poniżej) / My VWs in very socially active 2013 season on the pic below.

vw bus update 2013

Właśnie wróciłem z warsztatu na południu miasta i nasz VW bus wreszcie stoi niżej na przedniej osi. Po dłuugim planowaniu i zwlekaniu (np. regulatory do przedniego zawieszenia czekały ponad rok – wpis na ten tamet tutaj) stan zbliżony do oczekiwanego jest na wyciągnięcie ręki. Wreszcie. Tył jest dość wysoko, bo jeszcze nie został obniżony, a poza tym stoi bez silnika, bo trafia w to miejsce właśnie jednostka napędowa, która jeździła do tej pory w garbusie – czyli 1914cc na seryjnym bloku. Stali czytelnicy znają ten silnik i jego możliwości, a reszta czytelników pewnie niebawem się przekona. Więcej o silniku niebawem.  / I’ve just came back from the garage in the south of Warsaw and our vw bus seems to get closer to the intended style. Our bus waited long time for this – as parts were waiting on my shelf over a year – blog post about that. At last its close to comlpetition. The rear is so high, because it hasn’t been lowered since and the 1914cc engine bay is empty waiting for an engine which was street driven (hard) and raced during previous seasons in my 1302 bug.  More about the engine soon.

vw bus update1 vw bus update2 vw bus update3

 


Buzzing Bugs & Friends – garbusy nocą

Galeria

W tej galerii znajduje się 10 zdjęć.

Garbusy na YoungTimer Warsaw pod Stadionem Narodowym i późniejsza przejaźdżka. Miałem ostatnio ciężkie dni w pracy i już myślałem, że nie dam rady się pojawić. Na szczęscie poprzedniego dnia zakupiłem i wymieniłem akumulator w ogórku i odpalił od pierwszego strzału. … Czytaj dalej


Garbojama 2013

Wróciliśmy ze zlotu VW garbusa w Kryspinowie – garbojama 2013. To była już 13ta edycja zlotu organizowanego przez krakowski klub Garbata Stokrotka. Zlot odbywa się co roku nad zalewem w Kryspinowie. Program atrakcji był bardzo bogaty, ale nasza ekipa spalona słońcem ograniczyła się głównie do prób okiełznania mojej deski w wodzie oraz leżenia bykiem na słońcu. Ogórek się spisał – trasę Warszawa – Kryspinów pokonał w ok. 5 godzin przy średnim spalaniu poniżej 10l/100km. Było rewelacyjnie!

Poniżej kilka fotek.

garbojama 2013 garbojama2 garbojama3 garbojama4

Fotki no.1 i no.3 – Blaz@veedub.pl

Więcej wkrótce.

rebel


Kolejna porcja części garbus i ogórek

Przyszła kolejna porcja części Garbus i ogórek dostaną trochę nowych zabawek.   VW garbus - części garbus i ogórek

 

VW garbus - części garbus i ogórek

Trochę to trwało, od ostatniego razu ale wygląda na to, że to raczej początek niż koniec. Reparaturka  progu, którą udało się znaleźć  dzięki Marjasowi  – tylko jako ten element, który faktycznie jest do wymiany – zamiast konieczności kupowania całego progu. Czujnik temperatury oleju ( wreszcie) żeby mi zegary bzdur nie pokazywały i uretanowe sprzęgiełko drążka zmiany biegów w tunelu, bo wygląda na to, że tam warto nieco poprawić, żeby szybciej zmieniać biegi :) Co do ogórka, to podjąłem wreszcie decyzję, że idziemy na glebę. Zobaczymy na ile nisko się da za pomocą regulatorów jedynie.

rebel


Złe i dobre wieści / Bad and good news

Staram się być optymistą, co jest trudne w tym kraju, więc zacznę od dobrych wieści.

Jak widać na fotkach wydech pasuje, wygląda moim zdaniem nieźle. A na pewno dużo lepiej

niż poprzedni. / I’m struggling to stay optimistic nad will start with the good news.

As seen in the pictures the new Double Quiet Pack fits OK and look not bad IMO,

at least much better then the old Mondo…

Brzmi też nieźle, ale cicho, jak nazwa wskazuje. :)

/ Sounds well too, much quieter – as the name states :)
No cóż, a mniej miłe wieści jest to, że mój ogórek nie ma szczęscia do osób postronnych i

nie jest bezpieczny nawet pod domem moich rodziców… Chciałem go dziś przeparkowac, żeby

ułatwić sąsiadom z przeciwka korzystanie z garażu i w po dłuższej chwili dopiero zauważyłem, że w

szoferce jest mnówsto porozrzucanych rzeczy ze schowka, a z miejsca gdzie jeszcze niedawno było

radio sterczą tylko kable… No cóż… chodzą wieści że jest sporo fajnych aut w naszym cal-lookowym

klimacie w Polsce, ale ich właściciele nie przejawiają chęci do pokazywania ich w szerszym gronie tylko

trzymają zamknięte w garażach… Wprawdzie mój ogórek to nic szczególnego, ale najwyraźniej

zaczynam rozumieć zapobiegliwość owych legendarnych kolekcjonerów. W tym kraju nie wypada mieć

czegoś nietypowego, bo zaraz obsikają, zniszczą, okradną…. Dziki kraj…

The bad news is I found out that someone’s broken into my bus and stole the radio.

Second theft in two months period… Cannot find words to describe how pissed off I am…

rebel


Sobota na Pradze / Saturday at Praga Warsaw

W sobotę wybraliśmy się z Qcem na spotkanie fanów klasycznej motoryzacji na Pradze.

Po drodze na stacji bezynowej odbywała się modowa sesja fotograficzna i zostałem

poproszony o udostępnienie ogórka jako rekwizytu. Poniżej to, co zdołałem uchwycić

apratem w telefonie. / On saturaday I drove our bus with my friend Qcyk to

a vintage automobile fan meet in Old Praga district of Warsaw.

On the way to the meet we’ve witnessed a fashion photo shoot. The photographer

asked us to use the car as a background to his pictures. Below there are samples

of what I managed to shoot with my mobile phone.

Na Pradze: / At the meet:

Dzięki za zaproszenie! To było świetne spotkanie! / Thanks for invitation! It was very nice meeting!

rebel


Pobudka po zimie / Spring awakening

Chyba czuć wiosnę w powietrzu… Dziś po rodzinnym spacerku, który Mania swoim zwyczajem
przespała cały w wózku, podjechałem do garażu z zamiarem obudzenia garba z zimowego snu.
Niestety przez ostatnie długie, zimowe miesiące nawał pracy nie sprzyjał miłym wycieczkom do
garażu w celu odpalenia silnika choćby na chwilkę. Dało to swoje efekty niestety.
Zakładałem, że przyjadę, przekręcę kluczyk w stacyjce i już.
Po przekręceniu kluczyka usłyszałem znajomy szum elektrycznej pompy paliwowej i…
jeszcze coś… Chwila… To chyba coś cieknie? Zaglądam pod spód i – taaakk… plama paliwa pod
samochodem. Tylko w jakmś dziwnym miejscu – dokładnie na środku na pod połączenim silnika ze
skrzynią biegów. Hmmm…

Po dłuższym poszukiwaniu źródła przecieku okazało się,
że przewód paliwowy do wyrównania
ciśnienia łączący oba gaźniki byl lekko sparciał pod jednym cybantem.
Paliwo spływało z
nieszczelności przy wlocie do prawego gaźnika i spływało po przewodzie wyrównawczym idącym
za obudową wiataka skapując akurat na jego środku – stąd plama pod koszem sprzęgłowym.
No cóz, wymieniłem, docisnąłem cybanty z obu stron. Próba ciśnienia i… znów leci. W koncu po
kilku próbach docisnąłem wystaraczająco i już nie ciekło. Świetnie, pewnie nie dochodziło paliwo
i dlatego kręcił, a nie odpalał.

Hmmm… jednak nie. Świece mokre :P

A może zapłon? Szukamy iskry. Jest na stykach?

Ooo… Nie ma :O

No cóż – stał długo, pewnie gdzieś przyśniedziało. Po przeczyszczeniu bezpieczników i
wszystkich kabelków doprowadzających prąd do aparatu zapłonowego i cewki… Udało się: 

Po lekkim rozgrzaniu silnika nie mogłem sobie odpuścić posłuchania jego brzmienia na nieco

wyższych obrotach niż jałowe i zrobiłem małą przegazówkę…

Sąsiedzi chyba nie byli tak zachwyceni brzmienim silnika przez stingera, jak ja :P
rebel


Sunday Afternoon Cruise :)

Niedzielne popołudnie upłyneło pod znakem wspólnego jeżdzenia po mieście. Spotkaliśmy się w
skromnym gronie: Orzech z Nati, Qvazi, Czarls, Majki, Qcyk i ja
. Oczywiście nie obyło się bez
przygód – skończyło mi się paliwo na skrzyżowaniu Królewskiej z Marszałkowską :) Gdyby nie
bratnia pomoc kolegi Orzecha (resto-cal.blog.pl), to miałbym powazny problem :p

Podjechaliśmy do kawiarni Warszawa Powiśle, gdyż obywało się tam zakończenie sezonu
organizowane przez magazyn Classic Auto.
Była wspaniała pogoda!
Spotkaliśmy tam kilku znajomych – Rafała z rodents.pl, Rafa i Blaza z veedub.pl,
Pasikonika i Inżyniera z Garbersów i kolegów ze Stada Baranów.
Liczyłem po cichu na to, że spotkam jeszcze
parę osób z innych organizacji, ale niestety się nie pojawili.

Było kilka bardzo ciekawych samochodów w tym jeden zbudowany całkowicie
od zera inspirowany wyścigówkami z lat 50tych. Właściciel chetnie prezentował ciekawsze
szczegóły konstrukcyjne samochodu i był zdecydowanie zbyt skromny, jak na twórcę takiego
samochodu.

Poczekaliśmy chwilę jeszcze na Michała i Pawła z Wesołej i uderzyliśmy dalej w trasę.

Imprezę zakończyliśmy wspólnym posiłkiem w rejonie Wilanowa :)

Ech, było świetnie!
Oby jeszcze w tym sezonie udało się załapać na parę dni takiej pogody, żeby jeszcze sobie
trochę pojeździć przed zimowaniem aut.

rebel


Surf Club Party

Świetnie zorganizowana impreza!
Przyjechało całkiem sporo starych volkswagenów.
Klub SSVWF pojawił się w składzie: Tomek Tyka z osobą towarzyszącą, Łysy z dziewczyną,
Cudak z żoną, Elvis z narzeczoną, Majki, Dunde, Qcyk z dziewczyną, i moja skromna osoba (do
której na chwilę dołączyła moja żona Madzia z naszą 7miotygodniową córką).
Oprócz klubu pojawiły się osoby zaprzyjaźnione z klubem: Orzech z żoną Natalia i kolegą, Rafał
z
Rodents.pl
i Kacper z osobą towarzyszącą, Michał z Wesołej, i Qvazi z osobą towarzyszącą.
W sumie wyszło badzo fajne towarzyskie spotkanie przy okazji imprezy, która była adresowana
głównie do fanów sportów mniej lub bardziej ekstremalnych.
W pierwszej częsci imprezy pogoda była świetna jak na początek
października, co motywowało nas do spędzania czasu na zewnątrz Surf Clubu, gdzie odbywały
się konkursy sportowe. Była rampa dla deskorolkowców, później pojawiła się rampa dla snowbo-
ardzistów z prawdziwym śniegiem.
Około 16tej pojechalismy złoźyć życznienia Jack'owi z okazji jego ślubu (Jeszcze raz wszystkiego
najlepszego na nowej drodze życia, Jacku!)
po czym wrócilismy do Surf Clubu.
Niestety zimny wiatr spowodował, że nie dotrwaliśmy do końca imprezy, czego bardzo żałuję
i nie udało mam się doczekać koncertu Muchomów, kultowej warszawskiej kapeli poruszrającej się
sprawnie w rejonach muzycznych klasycznego Surf'u i Surf Rocka oraz części tanecznej,
do której zagrzewał DJ Kuczijo grający klasyczne surfowe kawałki.

Jestem mile zaskoczony energią organizacyjną właścicieli
lokalu, bedę za nich trzymał kciuki. Być może w następnym sezonie będziemy tam zaglądać
poczas przejazdów po mieście, a zimą pewnie wpadniemy w celach psychicznego
odreagowania warunków zimowych.

Reszta wieczoru i nocy ubiegła pod znakiem after party u Majka z okazji jego 24tych urodzin!
Jeszcze raz wszysktiego najlepszego, Majku! Było grubo :) Rzekłbym, że takie uprawianie
sportów ekstremalnych zdecydowanie trzeba będzie powtórzyć :)

Fotos: Orzech

rebel

 


Sezon 2010 rozpoczęty…/The 2010 season is begun

W minioną sobotę pojechałem do rodziny w Lubeskiem w celu obudzenia Oga z zimowego snu. Wyruszeyłem rano i już krótko po dziewiątej rano byłem na miejscu w Wąwolnicy niedaleko Kazimierza Dolnego. Po rozmowie z ciocią i obowązkowym posiłku złożonym z domowego barszczu z pasztecikami poszedłem do szopy, w której zimował ogórek. Pełen obaw zajrzałem do środka zastanawiająć sięw jakim stanie go zastanę i czy będe w stanei w ogóle nim wrócic do Warszawy. Ogórekowi skończył się przegląd w styczniu, a  stał nieruszany od października. Odpalił bez problemu :) Potem pojechałem do Nałęczowa do stacji diagnostycznej i bez większych stresów przeszedł przegląd. Okazało się, że wszystko jest w porządku. Po pożeganiu z rodziną wyruszyłem w drogę powrotną zahaczając o Kazimierz.

O 16tej z minutami dojechałem pod dom rodziców :)

Last Saturday I went to my family located close to Lublin in southeastern Poland to wake up our bus from winter sleep.
I started early to get to Wąwolnica (close to Kazimierz Dolny) around 9 am. After greetings and a little chat and obligatory home made meal consisting of traditional beetroot soup with patties I went to the barn, where to bus stood all winter. I was worried about the condition of the car after the whole winter and if I'm able to get it back to Warsaw on its own wheels. The technical inspection (kind of obligatory annual MOT for cars older than 3 years) expired in January and the car was left untouched since mid October.
The engine started right away! :) Then I drove to the local diagnostic workshop in Nałeczów to get an inspection and  went through the whole admission procedure quite easily. Then after saying good bye to may family I took off home. I visited an old town of Kazimierz Dolny on the way.

You can see my bus next to seventeenth century granary on the picture number one.
Around 4pm I was home :)