9 lat temu – mój VW garbus

Po długim okresie milczenia w temacie blogowym zebrało mi się na wspominki. W sumie, za jakieś cztery miesiące pęknie 10 lat od pierwszego wpisu na blogu – jeszcze na platformie blog.pl/. Poniżej fotki wygrzebane z odmętów dysku twardego…

Mój VW garbus – sesja zrobiona w 2006 roku w maju, czyli już ładnych parę late temu.

W 2006-tym roku byłem aktywnym członkiem klubu ‚Miłośników VW Garbusa Garbiarnia’ i też chyba byłem w fajnym okresie życia, czyli parę lat po studniach z niezłą pracą, ale bez poważnych zobowiązań. Wtedy klub Garbiarnia chyba osiągał powoli swój szczytowy okres aktywności. Rodziły się ambicje organizowania własnych zlotów garbusowych na pełną skalę – i realizowane póki co jeszcze w postaci kilkudziesięcio osobowych spotkań pod hasłem „Pielgrzymka do Grzymka” 2005 i 2006.

Garb chyba za swoich najlepszych czasów – czyli już z mocnym silnikiem 1914cc, ale jeszcze przed decyzją o likwidacji listew bocznych – i co za tym idzie – lataniu kilka ładnych sezonów częściowo w podkładzie. Jeszcze bez pełnej świadomości konieczności prac blacharskich i lakierniczych.

 


8 myśli nt. „9 lat temu – mój VW garbus

    • Takim to chyba nie… Silnik na sztywno, przelotowy wydech, brak podsufitki, dywanów, goła blacha w środku, brak tylnej kanapy… Sam nie wiem kto by tak chciał do ślubu :D

  1. Piękna maszyna. Sam od dłuższego czasu przymierzam się do zakupu jednak dziś to się wiąże z bardzo dużym wydatkiem, a nie mam czasu na restaurowanie. Mógłbym to zlecić firmie, ale na to mnie nie stać. Zazdroszczę pięknej maszyny :-)

  2. Twój VW wygląda jak z bajki. Teraz na ulicy już prawie takich nie ma. Pamiętam, jak byłem jeszcze w szkole średniej, kolega chciał sprzedać podobnego. Gdybym się wtedy na niego zdecydował… ale kto wtedy myślał co będzie za następne 10-15 lat…

    • No. Latka lecę i ceny rosną. Ale nie aż tak bardzo. Te kilkanaście lat temu jak kupowałem, to super egzemplarz w którym nie ma nic do zrobienia potrafił kosztować te 8-10 tyś, a teraz powiedzmy ponad 20 tyś. Ceny rosną ale nie aż tak bardzo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *