Pedały…

Wymiana pedałów w garbusie u Qca.

polowa naprawa pedałów u Qca w garbie

 

Ostatnim razem w Qca garbie grzebaliśmy razem Blazem – głównym tematem poprzedniego odcinka serialu ‚VW Bałagan’ były  dziwne historie z elektrką.

Wczorajszy wieczór spędziłem z Qcem (locobandito.blogspot.com) na Starówce w celu naprawy pedałów u niego w garbie. Współczesne zamienniki chyba nie są jednak najwyższej jakości. Takowy zestaw pedałów kosztuje w sklepie internetowym jakieś 300zł, a pedał sprzęgła potrafi sie złamać po 2 latach użytkowania – na obecnym przykładzie. Qcyk dostał za friko zestaw używanych pedałów OEM od Jaśka. Ich konstrukcja pomimo identycznej zasady działania była o wiele solidniejsza od współczenej. Po gruntowniejszej analizie okazało się, że całkowicie blokuje się w nich pedał gazu, a poza tym sprężyna pedału hamulca delikatnie mówiąc nie jest w najlepszej formie. Zapadła decyzja, żeby ze starego zestawu wybić sam pedał sprzęgła i wymienić w zestawie współczesnym. Metodą siłową w warunkach polowych operacja się udała po kilku próbach – na przykład zakleszczeniu w pedale przedłużki od grzechotki, służącej chwilę wcześniej do wybicia trzpienia mocującego. Trzpień wyszedł, a przedłużka została :P Po długich bojach się udało zmontować zestaw pedałów, ale okazało się, że kształt pedałów w obu zestawach jest nieco inny i stary pedał sprzęgła haczy o nowy pedał hamulca… No cóż, spróbujmy zamotować to do samochodu, może przynajmniej uda się odjechać poza strefę płatnego parkowania… Cóż… łatwiej powiedzieć niż zrobić. Ponowny montaż zajał nam dłużej niż rozbiórka i ponowny montaż zestawu pedałów. Dobrze, że Qcyk ma w tunelu wycięte okienko ułatwiające zamocowanie linki sprzędła na pedale. Mimo tego ułatwienia męczyliśmy się z tym tymi pedałami w nadziwniejszych pozycjach (vide foto), ale po przetestowaniu kilku możliwości udało się pedały zamontować z powrotem w garbie… Hell Yeah!, No to  test czy działają… Działają! Super! Jest paliwo? Jest. To jedziemy. Spadła linka sprzęgła… od nowa…

W końcu się u udało. Obsługa samochodu podczas jazdy wymaga nieco więcej wysiłku niż normalnie ze względu na haczące o siebie pedały złożone z różnych zestawów, ale jeździ i Qcyk mógł w miarę spokojnie wrócić do domu :)

„Przygoda, Przygoda, każdej chwili szkoda….” :)

Inne przygody z Qcykową garbatą menażerią warte obejrzenia: inny garbus, cruzin’ & draggin’