Bemowo 2010

25 kwietnia 2010 Lotnisko Bemowo ok. 8.00 rano… 25th April 2010 Bemowo Airfield ca. 8:00 am…

Drobne problemy techniczne z kalibracją gaźników u Tomka. Minor problem with carburator calibration in Tom's bug. Samochody z klubu, które niestety nie ścigały się jeszcze w tym sezonie. Club cars, that haven't been raced this season yet. Co ciekawsze fotki startów. Na pierwszym od góry – dwa Dodge Vipery – pomimo oczywistych możliwości tych aut czasy byly przeciętne ze względu na fatalną nawierzchnie i kompletny brak przyczepności. Okazuje się, że najnowsza japońska technologia czasen potrafi zawieść… (zdjęcie w środku) Na zdjęciu ostatnim widać, jak Tomek pokazuje na starcie na co go stać. Some shots off the starting line. Top picture – two dodge vipers – although obvious capabilities of these cars their ETs were quite average because of hopeless traction conditions… Middle picture – It seems brand new japanese technology fails somtetimes too… Bottom picture – Tom's showing what he can do off the starting line.

Znów Tomek w oczekiwaniu a start. Again Tom's waiting in a line to blast off the starting line.

Qcyk wziął sobie za cel pokonanie bariery 18tu sekund ET. Poniżej widać jak robi to w wielkim stylu. Qcyk took an aim to break the 18 second ET border. Pics show as he's doing it with with style.

Zadowolony z osiągnięcia celu. Happy just after he achieved the goal.

Ciekawe auto. Mimo, że doceniam wyniki spotowe tych aut, to jakoś podświadomie odnoszę wrażenie, że dzieję sięto jakoś na opak. Wielkie drag slicki z przodu i cieniutkie oponki z tyłu. Na dowód pradziwości mojego odczucia powiem, że takie cienkie oponki sprzedawane są przez producentów opon do drag-racingu jako 'front runners'… Interesting car. Although I do apreciate the ETs these kind of cars are cappable of, I subconsiously have an impression that it happens somewhat the other way round. Huge drag slicks in the front and skinny tyres in the back. Theese skinny tires are sold by the drag racing tires manufacturers as 'front runners'….

Samochód z potencjałem. Chyba jednyna replika cobry pojawiająca sie na wyścigach. Amerykański wóz z brytyjskimi korzeniami bioracy udział w tradycyjnie do szpiku kości amerykańskiej dyscyplinie sportu. Ale wygląda bardzo brytyjsko z tym całym chromem i brązową skórką… Czasy niestety nie powalają. Pomimo znaczka na błotniku mówiącego dumnie '427 HEMI' pod maską pracuje spokojnie ledwie 3 litrowa rzędówka z BMW. Ja przynajmniej bym tego znaczka już nie dolepiał, bo mocy nie doda, a podjudza do do tego, żeby stając na światłach obok niego podbić stawke i wrzasnąc 'sprawdzam'. Another car with potencial. The only one cobra replica at the drag races in Warsaw. American car with British roots taking part in pure, traditional American motor sport. Looks so British with all that chrome and tan leather. The ETs unfortunatly aren't pleasing. In spite of the badge on the front wing proudly saying '427 HEMI', there is really a 3 liter BMW inline 6 cylinder inside. I wouldn't put on that badge in this case. It won't add any power, but encourages to raise a bet waiting on the traffic lights and shout 'Call!'

rebel

—————————————————————————————————————-

1/4 mili, cal-look, garbus, california-look, classic & custom saturday night cruise, VW, gasser, kustom, hot ror, hot-rod, 1970s, California, VW Typ 1, drag racing, der kleiner panzers, DKP, SSVWF, cal-look.pl

Night Cruizin’

Fajniejsze fotki u Majka na vw1300blog.pl :) Better shots at friends's blog vw1300blog.pl :) rebel

—————————————————————————————————————-

1/4 mili, cal-look, garbus, california-look, classic & custom saturday night cruise, VW, gasser, kustom, hot ror, hot-rod, 1970s, California, VW Typ 1, drag racing, der kleiner panzers, DKP, SSVWF, cal-look.pl

Sezon 2010 rozpoczęty…/The 2010 season is begun

W minioną sobotę pojechałem do rodziny w Lubeskiem w celu obudzenia Oga z zimowego snu. Wyruszeyłem rano i już krótko po dziewiątej rano byłem na miejscu w Wąwolnicy niedaleko Kazimierza Dolnego. Po rozmowie z ciocią i obowązkowym posiłku złożonym z domowego barszczu z pasztecikami poszedłem do szopy, w której zimował ogórek. Pełen obaw zajrzałem do środka zastanawiająć sięw jakim stanie go zastanę i czy będe w stanei w ogóle nim wrócic do Warszawy. Ogórekowi skończył się przegląd w styczniu, a  stał nieruszany od października. Odpalił bez problemu :) Potem pojechałem do Nałęczowa do stacji diagnostycznej i bez większych stresów przeszedł przegląd. Okazało się, że wszystko jest w porządku. Po pożeganiu z rodziną wyruszyłem w drogę powrotną zahaczając o Kazimierz.

O 16tej z minutami dojechałem pod dom rodziców :)

Last Saturday I went to my family located close to Lublin in southeastern Poland to wake up our bus from winter sleep.
I started early to get to Wąwolnica (close to Kazimierz Dolny) around 9 am. After greetings and a little chat and obligatory home made meal consisting of traditional beetroot soup with patties I went to the barn, where to bus stood all winter. I was worried about the condition of the car after the whole winter and if I'm able to get it back to Warsaw on its own wheels. The technical inspection (kind of obligatory annual MOT for cars older than 3 years) expired in January and the car was left untouched since mid October.
The engine started right away! :) Then I drove to the local diagnostic workshop in Nałeczów to get an inspection and  went through the whole admission procedure quite easily. Then after saying good bye to may family I took off home. I visited an old town of Kazimierz Dolny on the way.

You can see my bus next to seventeenth century granary on the picture number one.
Around 4pm I was home :)