Ślub naszych przyjacół – Aircooled wedding

W sobotnie popołudnie 15tego sierpnia 2009 roku, nasi zaprzyjaźnieni garbusiarze wstąpili w związek małżeński – Aircooled wedding!. Kilka osób ze środowiska garbusowego zebrało się, by odprowadzić ich z domu panny młodej do ołtarza w formie parady starych VW. Poniżej kilka zdjeć, które wykonaliśmy z żoncią telefonem, gdyż w zaaferowaniu zapomnieliśmy zabrać aparatu… Więcej zdjęć lepszej jakości pojawi się nieco później, gdyż Majki robił zdjęcia.

 

 

Nowożeńcom życzymy wszystkiego najwspanialszego na nowej drodze życia! I dziękujemy za wspaniałą imprezę! :)

rebel

Monte Garbo 2009

Już myślałem, ze na Monte Garbo będe zmuszony pojechać ogórkiem, a nie garbem, jak planowałem.
Jak wiadomo z poprzednich postów – głównie z powodu cieknących osłon popychaczy.
W związku z faktem późnego wychodzenia z pracy powierzyłem tą sprawę ( i parę innych jak się okazało) warsztatowi kolegi, którego znam od lat. W międzyczasie jeżdiłem jeszcze po nocy do Blaza z veedub.pl pożyczać od niego venturi i dysze z jego zestawu gaźników na wszelki wypadek. Okazało się, że się przydały i wskoczyły na miejsce tych, które juzmiałem w pożyczonych od Wiecmana gaźnikach.
Kolega zrobił, co trzeba i na zlot udałem się z Madzią garbem.
Wszystko było okay, poza brakiem lustrka wstecznego i pasów, które zapomniałem zamontować po wybebeszeniu wnętrza. Później kazało się jeszcze, że blokują mi się szczęki w lewym tylnym kole.
Poza tym wszystko było mniej więcej w porządku.

Kolega z klubu, Tomek, zaczął w sobotę od rana regulacje silników z użyciem megaprofesjonalnego sprzętu (profi lampa strobo i Innovate LM-2), więc stwiedziłem, ze też chętnie bym sie załapał :)
I jak zaczeliśmy działać, to okazało się, ze te gardziele, które mam w gaźnikach (od Blaza) są za małe i jest za ubogo. Zaczęliśmy więc kombinować z dyszami, mierzyć AFR i znowu… Stanęło na tym, że przed samą konkurencją dumnie nazwaną sprintem, garb prawie w ogóle nie chciał jeździć, wiec zrobiliśmy kolejną próbę, tym razem z wymianą venturi. Mając nadzieję, że zdążymy przed końcem wyścigów działaliśmy dalej.
Niestety nie zdążyliśmy. Wniosek jest taki, że o ile zestaw nr1 był trochę za mały i warto go było poprawić, to wszystkie pośrednie rozwiązanie btły całkiem do bani (okazało się w trakcie dojazdu na miejsce startu), to finalny zestaw (venty 36) był sporo za duży. Nie było już zupełnie czasu i warunków (nadchodzący zmrok) na poprawki więc tak zostawiliśmy. Dało się jakoś jechać, ale zdecydowanie była to raczej walka z samochodem niż przyjemność z jazdy. 


Trudno mi w jakikolwiek sposób ocenić sprint, gdyż spędziłem tam tylko chwilę, a potem doszedłem do wniosku, że trzeba ustawiać silnik jeszcze raz i nie zdązyłem już wrócić przed jego zakończeniem. Z tego co zobaczyłem i usłyszałem od biorących udział, to było fajnie, ale mogłoby być zdecydowanie lepiej. Główną zaletą tej konkurencji jest fakt, iż ona w ogole jest.

 Natomiast narobiłem sobie mocno smaku na coś, co było w planach, a z jakichś przyczyn nie wypaliło – czyli wyścigi równoległe na pełne 1/4 mili z porządnym, miarodajnym pomiarem czasu. Rozegrane miały być w sposób następujący: Kwalifikacje czasowe z których wyłonione miały być 3-4 rundy finałowe rozgrywane systemem pucharowym, czyli zwycięzca przechodzi dalej. Do tego obstawa Policji, zamknięta droga, straż, karetka…

Wyszła prowizorka, jak rok temu, czyli dystans około 200m, ale nie całkiem pewny, pomiar czasu metodą krótkofalówki + stoper, start tylko jednego pojazdu z uwagi na wąską drogę, zdecydowanie za mało miejsca na hamowanie…
Zgodnie z tym co napisali na forum organizatorzy, to tą konkurencję z założenia nalezy traktować raczej w formie zabawy, niż na poważnie i wyniki a zwłaszcza zmierzone czasy należy traktować z dystansem.

W sumie szkoda, bo w porównaniu z poprzednim rokiem frekwencja była mniej wiecej podobna, natomiast przyjechało z różnych częsci Polski sporo garbów z dłubanymi silnikami z nastawieniem na tą właśnie konkurencję. Dało się zauważyć spory wzrost liczby osób zainteresowanych tym spoterm wśród garbusiarzy i to zdecydowanie na poważnie. Bo jak inaczej nazwać podejscie, gdzie z myślą o zawodach przygotowuje się samochód inwestując mnóstwo czasu i pieniędzy? Ten rynek i to podejście do garbusów zdecydowanie się rozwija ( co mnie bardzo cieszy) a niestety mozliwości sprawdzenia swoich aut w garbusiarskim gronie na w miarę poważnym poziomie prawie nie ma.
Wnioski nasuwają się same. Potrzebna jest jakaś impreza stricte wyścigowa, lub wiekszy nacisk na sport wśród konkurencji zlotowych. Może skoro część zlotowiczów przyjeżdza w zasadzie tylko po to, żeby wystartować w takiej konurencji, to może przeznaczyć na nią całą sobotę zlotu, a resztę konkurencji rozgrywać równolegle?
Wątpię, by ktoś, kto przyjeżdża mocno obniżonym samochodem z podrasowanym silnikiem oprócz wyścigów był zainteresowany jazdą po polnych, często gruntowych drogach i jazdę po wyboistym 'torze' do slalomu… 

Poniżej zdjecia wykonane podczas sprintu przez Madzię:


Majki, SSVWF (powyżej)

  Baca, SSVWF (powyżej)

  Blaz z zaprzyjaźnionego serwisu www.veedub.pl (powyżej)

  Renifer z garbiarni (powyżej)

 Na zlot przyjechało kilka ciekawych aut. Niekoniecznie cal-look'owych, nie mniej jednak cieszących oko.

Garbus Rafersa zasługuje na całkiem osobny artykulik. Wygląda słodko, ale jeździ zdecydowanie ostro :) (powyżej)

Mój wiecznie nieskończony garb….

Garbus Liri'ego skłonił ekipę SSVWF do utworzenia czegoś w rodzaju "listy nalepszych (naszym zdaniem) samochodów sezonu" bliskich w charakterze idei california-look i hot rod VW. Myślę, że niedługo pojawi się o tym aucie jakaś monografia/artykuł…

Fajne auto. Nie-cal-look, ale ostre :) Robi robotę…

Renifer świadomie,  bądz nie wprowadza kolejno w życie większość typowych dla wczesnych lat 70tych elementów stylu California-look. Tym razem zademonstrował przerobioną deskę rozdzielczą.
Nie wspominając rzecz jasno o tym, ze ma zdecydowanie najszybsze auto na zlocie.

Reszta zlotu upłyneła w klimacie imprezowym. Świetne było to, że spotkaliśmy się prawie całym klubem. Zaznaczyliśmy swoją obecność jako klub i poznaliśmy nowych ludzi, którym (chyba) nieźle sie z nami imprezowało.
Generalnie mimo wszystko zaliczam zlot do udanych.

rebel + Madzik