VW Garbus – Update.

No i tak. Dawno nic nie pisałem, ale wreszcie z wielką radością znalazłem chwilę. Rzadko na tym blogu pisywałem o własnym aucie, a tutaj jeden wpis za drugim. Mój własny VW garbus nabiera powoli kształtów. Otóż, od dawna nie byłem tak zadowolony z faktu, że jest progress z moim autem. Poniżej galeria ułożona w miare chronologicznie. Stan na dziś jest taki, że zewnetrze auta jest w zasadzie skończone poza drobnymi detalami i silnik jest na ukończeniu, ale jeszcze poza samochodem.

Oczywiście zanim sprawy ruszyły z kopyta dzieki Custom Performace, to trwało to bardzo długo w pewnym bezruchu. Przy całej operacji dzielnie pomagali mi moi przyjaciele z klubu Buzzing Bugs. A friend in need is a friend indeed.


9 lat temu – mój VW garbus

Po długim okresie milczenia w temacie blogowym zebrało mi się na wspominki. W sumie, za jakieś cztery miesiące pęknie 10 lat od pierwszego wpisu na blogu – jeszcze na platformie blog.pl/. Poniżej fotki wygrzebane z odmętów dysku twardego…

Mój VW garbus – sesja zrobiona w 2006 roku w maju, czyli już ładnych parę late temu.

W 2006-tym roku byłem aktywnym członkiem klubu ‘Miłośników VW Garbusa Garbiarnia’ i też chyba byłem w fajnym okresie życia, czyli parę lat po studniach z niezłą pracą, ale bez poważnych zobowiązań. Wtedy klub Garbiarnia chyba osiągał powoli swój szczytowy okres aktywności. Rodziły się ambicje organizowania własnych zlotów garbusowych na pełną skalę – i realizowane póki co jeszcze w postaci kilkudziesięcio osobowych spotkań pod hasłem “Pielgrzymka do Grzymka” 2005 i 2006.

Garb chyba za swoich najlepszych czasów – czyli już z mocnym silnikiem 1914cc, ale jeszcze przed decyzją o likwidacji listew bocznych – i co za tym idzie – lataniu kilka ładnych sezonów częściowo w podkładzie. Jeszcze bez pełnej świadomości konieczności prac blacharskich i lakierniczych.

 


Readers Rides – Antonio ‘Fireball’ Lucente, Italy

Readers Rides – Antonio ‘Fireball’ Lucente, Italy

Seria filmów o żyjących swoim życiem garbusie imieniem Herbie jest znany nie tylko fanom starych VW, ale chyba całemu pokoleniu. Czytelnicy prawdopodobnie oglądali któryś z tych filmów „The Love Bug (1968) ”, „Herbie Rides Again (1974) „albo ‘Herbie Goes to Monte Carlo (1977) ‘ . ‘Herbie Goes Bananas (1980)The Love Bug (1997)’ eczy bardzi współcześnie ‘Herbie: Fully Loaded (2005)’ zwany w Polsce „Garbi superbryka”.

To bardzo fajne filmy do obejrzenia z rodziną i dzieciakami. Jednym z ich charakterystycznych elementów jest fakt, że Herbie był szybki do tego stopnia, że był w stanie złoić tyłki na torze nawet najszybsze konkurencji współczesnej dla każdej edycji filmu. To się miło ogląda fanom VW, ale mało kto brał to na poważnie.

No cóż…

Antonio ‘Fireball’ Lucente, kierowca wyścigowy z Włoch udowodnił na torze, że to możliwe. Współzawodniczył z sukcesami w wyścigach aut historycznych swoim przystosowanym do wyścigów Volskwagenem garbusem z 1965 roku. Jak szybki może być garbus z silnikiem 1300? wystarczająco szybki, by zdobyć tytuł Historic Italian Champion klasy GTS 1300 F i drugie miejsce w klasie dla aut z dowolną pojemnością wyprodukowanych w latach 1947 – 1965. Grubo!

Anthonio najpierw zdobywał swoje pierwsze trofea jako kierowca wyścigowy na torach Formula Junior, Formula Ford i Formula 3 i dopiero później zdecydował, że wcieli w życie sceny wyścigowe z filmów o Herbim przy pomocy odpowiednio przygotowanego garbusa. Najpierw znalazł odpowiedni samochód jako bazę – czyli garbusa rocznik 1965 – i zaczął przerabiać go na maszynę do wygrywania wyścigów historycznych. Ten proces zabrał mu rok i wymagał sporo wysiłku.

Moc jest przekazywana przez silnik 1300cc z dwudolotowymi głowicami zbudowanym przez czołowego mechanika Antonio Russo.

Głowice otrzymały portin g i zostały wypolerowane, wyposażone w większe zawory, podniesiono stopień sprężania i zainstalowany sporotwy wałek rozrządu. Odpowiednią ilość powietrza do silnika dostarcza para dwu gardzielowych gaźników, a silnik przed przegrzewaniem się chroni dodatkowa chłodnica oleju.

Skrzynia biegów została przebudowana z użyciem mocniejszych elementów, biegów o krótszych przełożeniach i dyferencjału o obniżonym poślizgu (limited slip differential). Sztywność nadwoziu zapewnia sześciopunktowa klatka bezpieczeństwa , a wnętrze zostało wybebeszone i zamiast seryjnych siedzonek zastosowano jedne fotel sportowy. Deska rozdzielcza została wyposażona w gigantyczny obrotomierz i wskaźnik ciśnienia i temperatury oleju.

Seryjne hamulce zostaly zmodyfikowane z użyciem dwusekcyjnej pompy olejowej, a seryjne bębny zostały oraz użyto sportowych okładzin ciernych. Trakcję i prowadzenie zapewniają sportowe amortyzatory i opony typu semi-slick 185/70 15.

Te modyfikacje pozwalają na bezproblemowe osiągnięcie prędkości 170 km/h. 

[English] A series of movies about a living its own life VW beetle called ‘Herbie’ is pefectly known to not only VW enthusiasts but to a whole generation. Readers probably have watched „The Love Bug (1968) ”, „Herbie Rides Again (1974) „ or ‘Herbie Goes to Monte Carlo (1977) ‘ . ‘Herbie Goes Bananas (1980)The Love Bug (1997)’

or the most recent ‘Herbie: Fully Loaded (2005)’ These are very nice movies to watch with family and kids. One of the nice thing in these movies is the fact, that Herbie is very fast and is capable of spankin’ the ass of one of the fastest cars of the era in each episode. This gives a nice feeling to VW beetle owners, but most think it is only a fiction and not possible in real life.

Well… 

Antonio ‘Fireball’ Lucente, Italian racing driver has proved that it really is possible – on track! He has successfully competed in a number of races on the historic race circuit with his race prepped 1965 Volkswagen beetle. How fast can a 1300cc bug can be? Well, fast enough to be awarded Historic Italian Champion of 1300 GTS Class F championship and a second place in class for cars of any displacement built from 1947 to 1965. That’s big! 

Anthonio is no wannabe racer – he became successful as a racing driver on the racing circuit in Formula Junior, Formula Ford and Formula 3 first and later he decided to put the epic racing scenes seen in the Herbie movie series to reality by building a specially prepared Volkswagen Beetle that would be capable of winning races in that old David and Goliath style. First he sourced a donor car placing and Ad in a loca newspaper and while found he began traformarming it into a serious racing contender. This process has taken two years of work nad resulted in a car shown in this article.

 Power is delivered by a twin-port 1300cc engine built by top Italian mechanic Antonio Russo. Heads had been ported and polished, rebuilt with bigger valves and stronger springs, supplied with for high compression pistons and a sporty camshaft. Air is delivewred by a set of double barrel carburattors, and the whole engine is beeing prevented from overheating by an additional oil cooler.

Transmission has been rebuilt with competition components and close ratio gears, and a limited slip differential. Additional stiffnes to the body for track use was reached by fitting a reinforced and a six-point roll cage.

The interior was gutted with a single race seat taking place of the stock ’65 seats. The original dashboard has been modified with a big tachometer accompanied by an oil pressure and temperature gauge. Stock brakes has been updated with a dual circuit master cylinder with aircraft grade flexible hoses. Original brake drums has been upgraded with better brakepads. Traction and handling is superb with use of stiffer shocks and thanks to semi-slick 185/70 15 tyres. These modifications results with a real racing contender easily capable of 170km/h (106mph).   


Buzzing Bugs na zlocie Garbojama 2015

W środę szykowałem się by z kumplami z klubu Buzzing Bugs wybrać się na zlot Garbojama 2015 w Kryspinowie pod Krakowem. Zacząłem od myjni dla busów.

buzzing bugs na zlocie garbojama 2015

Zapodałem też nową podsufitkę. :)

buzzing bugs na zlocie garbojama 2015

Umówiliśmy się w Jankach o 5:30 rano (gazzzija piooonta, mynut czyzieśśśsi) i Załoga Żółtego Oga była oczywiście pierwsza na miejscu. Trochę się towarzystwo zjeżdżało i w końcu wyruszyliśmy około siódmej…

więcej zdjęć z trasy autorstwa Blaza: tutaj

Garbojama2015_8

Pizza w lokalu obok zlotu. 60cm! na dwóch…. Grubo… (zdjęcie by Qcyk)

Poniżej fotki mojego autorstwa aut ze zlotu.

Nocne Polaków rozmowy :)

W sobotę była możliwość zmierzenia osiągów silnika na hamowni. więcej o wynikach w kolejnych postach.

No i powrót…

Buzzing Bugs na zlocie Garbojama 2015

 


Buzzing Bugs na Auto Nostalgia 2015

W tym roku udało się wreszcie jako klub Buzzing Bugs postawić stoisko targach na Auto Nostalgia 2015. Osobiście miałem w tym przedsięwzięciu udział niezbyt duży, ale muszę z dumą przyznać, że mieliśmy stoisko bardzo profesjonalne razem z Tomkiem Tyką z Quick Stick Performance, który jest również członkiem Buzzing Bugs. Wystawiliśmy łącznie z Tomkiem (VW garbus w wersji Spar Kaefer rocznik 1969 w stylistyce Traditional Cal-Look) 6 samochodów: garbusa Orzecha rocznik 1958 w stylistyce Resto-Cal, bardzo szybkie VW 1303 Czarka z silnikiem 2.4L w stylistyce German-look, garbusa Cudaka ‘Aubergine’ w stylistyce Late Cal-look, garbusa Majkiego rocznik 1966 z zawieszeniem Air-Ride w stylistyce Rat-look i VW busa pick-up Rocznik 1966 Dabtunera w trakcie prac remontowych.  

buzzing bugs na auto nostalgia 2015

Oprócz nas było nieco starych VW, ale reprezentacja ogółem ( nie licząc nas) była mizerna. 

IMAG3129m

Prawa strona hali zajęta była głównie stoiskami fabrycznymi i autami kolekcjonerskimi – czy inaczej – snobistycznymi. Tam kręcili się dziennikarze motoryzacyjni, fotografowie, panowie w sportowych marynarkach z zegarkami za kilkanascie tyś zł i dostojne panie w wyjściowych sunkienkach i z obowiązkowymi torebkami od Lui Vitą. Zdecydowanie nie moja bajka. 

Ja wolę autentycznych pasjonatów, którzy nic nie muszą nikomu udowadniać. Poniżej mój faworyt. Piękne Desoto z lat 50tych w stanie nieco już nadgryzionym zębem czasu, ale zdecydowanie z charakterem.  Jeździłbym :)

auto nostlagia 2015

W hali po lewej stronie były samochody mniej spektakularne i snobistyczne. PRzynajmniej w ogólnym ujęciu. Była bardzo duża reprezentacja aut amerykańskich, co bardzo mie cieszy.

W tej części hali nie zabrakło też produktów krajowego przemysłu motoryzacyjnego. Mimo iż osobiście poza sentymentem nie cenie zbyt wysoko poroduktów z okresu  PRL, to mam duży szacunek do ludzi, którym się chce inwestować czas i coraz większe już pieniądze w pojazdy, które raczej  nie odwdzięczą się właścicielowi wyjątkowym wzrostem wartości. Wśród ogółu spoczłeczeństwa zresztą zbytnią estymą się nie cieszą, więc szyku można zadawać jednynie wsród podobnie myslących pasjonatów. Natomiat zecydowanie wśród młodszych fanów motoryzacji ‘Borewicz na Glebuni z Naciągiem’ to wciąż największy szacun na mieście.

No i krajowy produkt najwyższej jakości. Chłopaki budują coś niesamoitego i ptrzebują wsparcia, zatem do dzieła rodacy! Crowdfunding, cegiełki kupować. Bez żartów, to moimzdaniem najciekawsza propozycja targów.

auto nostalgia 2015

auto nostalgia 2015

…. pozostałe

 


Saturday Night Cruise #11 – i po kruzie

Classic & Custom Saturday Night Cruise #11 – kolejna, 11ta już edycja tej imprezy za nami. Trudno mi ją oceniać w sposób obiektywny, bo będąc członkiem stowarzyszenia Buzzing Bugs jestem współorganizatorem tego wydarzenia. W obrębie Buzzing Bugs to Majki (Rust ‘N’ Fast Kustoms) jest osobą, która włożyła największy wysiłek organizacyjny w tą edycję i zatem jemu należy się zatem największy szacunek. Oprócz Majka, jak zawsze wielkie dzięki dla Orzecha, Blaza i Qcyka. Bez nich by się to nie wydarzyło.

A to, że wyszło tak fajnie zawdzięczamy również naszym sponsorom i partnerom:  Dickies Polska , Too Old To Skate, Too Young To Die, All Boro Kingz, The Real Gone Tones, RetroKultura, Moonshine Motors, Żerań Garage Crew, Warsaw Hellcats Roller Girls, Rust’n’Fast Kustoms, SFW Pinstriping , Dabtuner , 2koła, Pub Motocyklowy, Dn’A Garage , GAWRON Detail

Pierwszy kruz z tej serii odbył się w 2009tym roku, niedługo po tym, jak pierwotny skład klubu (obecnie stowarzyszenia) wydzielił się z klubu garbusowego Garbiarnia. Saturday Night Cruise było pierwszą chyba imprezą jaką zrobiliśmy jako ta nowa niezależna ekipa – wtedy jeszcze pod nazwą ‘Street & Strip Volkswagen Freaks’. Było na nim góra 20 samochodów i poza naszą ekipą i kilkoma garbusiarzami raptem kilka osób spoza Volkswagenowego światka. (tu Wpis podsumowyjący.)

Pomysł był taki, żeby się otworzyć na inne środowiska fanów starych aut, które wtedy jeszcze były w Warszawie mocno rozproszone. Przy okazji innych imprez spotykaliśmy i poznawaliśmy fajnych, podobnie myślących ludzi i chcieliśmy się spotykać razem. W międzyczasie rozwijało się środowisko fanów kultury rock-and-rollowej, która jest mocno związana z amerykańską kulturą motoryzacyjną. 

W tym kontekście muszę nie bez satysfakcji przyznać, że po latach Classic & Custom Saturday Night Cruise przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Na ostatniej imprezie było grube kilkadziesiąt pojazdów, których właściciele mają bardzo podobne podejście do motoryzacji bez względu na to czy przyjechali wozem wyprodukowanym w połowie wieku XX tego w Detroit, Michigan, czy produktem naszej rodzimej FSO, ale wystylizowanym tak, jakby całe życie jeździł po przedmieściach Los Angeles. Spora część właścicieli i właścicielek przyjeżdza w strojach oddających klimat Kustom Kulture i spora część z nich naprawdę się jara tematem. Tak sobie pozwalam na przechawłki, bo towydarzenie zbiera na zewnątrz niezłe recenzje. Oprócz tego blogosfera huczy od fotorelacji, promuje nas Aleksander Ostrowski z Antyradia, nawet TVN Turbo się pojawiło z kamerą…

Dobra, poniżej kilka zdjęć, jakie zrobiłem w wolnych chwilach: 

Poniżej linki do relacji naszych partnerów medialnych i gości imprezy:

s5_logo

Trudno mi nie odnosić się do tej imprezy emocjonalnie i nieco nostalgicznie, bo w sumie – nie chwaląc się – jestem jej pomysłodawcą. Wzorcem kulturowym dla mnie osobiście był film ‘American Graffiti’ którego akcja toczy się w pierwszej połowie lat 60tych oczywiście w Californii i jest portretem tamtych wspaniałych rockandrollowych czasów, których jednymi z głównych aktorów są samochody.

Jaki to ma związek z garbusami? Ano właśnie mniej więcej o tym jest ten blog – czyli w skrócie o tym, jak Volkswagen stał się częścią amerykańskiej kultury motoryzacyjnej.

Z relacji ludzi, którzy mieli to szczęście, że ich młodość przypadła na lata 60te i 70te w południowej Kalifornii wiem, że American Graffiti jest w miarę rzetelnym obrazem tej rzeczywistości oraz jak środowisko ówczesnych fanów VW wpisywało się w amerykańską kulturę motoryzacyjną. W zasadzie formalnie VW stał się samochodem amerykańskim (bo jako jedyny został dopuszczony na przełomie lat 60tych i 70tych do walki jak równy z równym w wyścigach równoległych NHRA – jednym z najpopularniejszych sportów w USA wtedy zaraz po Footballu). 

 


Classic and Custom Saturday Night Cruise #11 – zaproszenie

Mamy przyjemność zaprosić Was na kolejną, jedenastą odsłonę imprezy Classic and Custom Saturday Night Cruise! Impreza odbędzie się dziewiątego maja. Więcej informacji będzie pojawiać się systematycznie już wkrótce na wallu. Nie może was na niej zabraknąć! Widzimy się na cruzie!   saturday night cruise

Startujemy klasycznie na parkingu Polfy Tarchomin i po przejeździe lądujemy w www.facebook.com/2KOLA !

Na czerwonym prostokącie parkujcie swoje klasyki i customy!

saturday night cruise

Zapoznajcie się również z opisem trasy!:

Parking Polfa Tarchomin przy Ekspresowej > w prawo w Ekspresową > w prawo w Modlińską > w lewo w most Marii Skłodowskiej-Curie > w lewo w Wybrzeże Gdyńskie > prosto w Wybrzeże Gdańskie > prosto w Solec > w prawo w Trasę Łazienkowską > prosto w Wawelską > w lewo w Aleje Jerozolimskie > w prawo w Prymasa Tysiąclecia > w prawo w Kasprzaka > w prawo w Bema > prosto w Prądzyńskiego > w prawo w Tunelową > pub 2koła przy Tunelowej 2.

Organizator: Buzzing Bugs, https://www.facebook.com/BuzzingBugs.

Plakat imprezy:

saturday night cruise

NASI PARTNERZY:

Dickies Polska
Too Old To Skate, Too Young To Die
All Boro Kingz
The Real Gone Tones
RetroKultura
Moonshine Motors
http://california-look.pl/
Żerań Garage Crew
Warsaw Hellcats Roller Girls
Rust’n’Fast Kustoms
SFW Pinstriping
Dabtuner
2koła, Pub Motocyklowy

Poniżej część gratisów w konkursie:

Ci, którzy byli choć raz na którejś z poprzednich 10 edycji Kruza wiedzą czego się spodziewać, a dla tych, którzy nie mieli tej przyjemności poniżej załączę kilka zdjęć. Jako ekipa przyjaciół / klub samochodowy  -pózniej stowarzyszenie bawimy się w to już kolejny sezon, nie pamiętam już nawet który, ale pewnie będzie to już z 5 lat. Największą satysfakcję, jaką mam osobiście ja, rebel, z tego co udało się tym osiągnąć, to że niezmiennie impreza ma charakter niekomercyjny na której ludzie się dobrze bawią. Ale przede wszystkim między innymi dzięki tej serii imprez, zdolności zarażania ludzi pewną ideą, udało się z różnych zatomizowanych środowisk fanów motoryzacji stworzyć grupę ludzi, która się zna i spotyka się przy okazji różnych imprez – nie tylko Saturday Night Cruise, ale American Day w Liberatorze, Interpierdolnięcie, spotkania Yougtimer Warsaw, czy nawet czasem na wyścigach na 1/4 mili na Bemowie. Dzięki tym ludziom, którym się chciało do nas przyjechać na imprezę zawiązały się nowe przyjaźnie, powstało różnorodne, ale podobnie myślące środowisko. Bywają u nas regularnie fani nie tylko garbusiarze, ale i fani amerykańskiej motoryzacji (i kultury ogółem), chłopaki z Lowrider Polska, motocykliści zrzeszeni wokół Bobber Polska, fani motoryzacji rodem z PRL, młodszych klasyków, czy starych Fordów.

linki do wpisów z porzednich edycji: kategoria – saturday night cruise

 


Buzzing Bugs Garage Party – Wrench & Grill

W miniony weekend miałem przyjemność gościć sporą reprezentację członków naszego wspaniałego klubu Buzzing Bugs wraz z rodzinami na inaugrującym sezon grillu. Była to próba powrotu do starej tradycji ‘Garage Party’, której celem oprócz miłego spędzenia czasu w towarzystwie przyjaciół przy czymś smacznym do jedzienia i picia jest podłubanie nieco przy samochodach.

Tym razem idea ta wyszła od Blaza i Qca, żeby przy grillu ogarnąć wreszcie mojego garba, gdyż zdecydowanie zbyt długo stoi unieruchomiony w garażu. Prace montażowe rozpoczeliśmy od składania trampoliny ogrodowej, żeby mieć możliwość zająć czymś dziedziarnę.

Na piierwszy ogień poszed nasz ogórek, który ostatnio sprawiał poważne problemy przy wrzucaniu biegów. Króta diagnoza, kombinerki, podciągnięcie linki sprzęgla…

vw bus

 

Chciałbym tutaj podziekować serdecznie kolegom za pomoc w ogarmnięciu auta, oraz powyższe zdjęcia (Orzech i Blaz). Było super :)


VW Bus – Icon or a Lifestyle?

Historia tego auta to bardziej historia jego użytkowników niż samego samochodu. W zasadzie nigdy nie był niczym szczególnym. Klasyki, które obecnie są ikonami motoryzacji z lat minionych, to w większości pojazdy, które były wyjątkowe już w momencie, gdy pierwszy raz pojawily się na targach i wystawach wzbudzając spore emocje i żądzę posiadania. Dziś największe triumfy na aukcjach aut zabytkowych swięcą właśnie takie wozy – rzadkie, luksusowe, wyjątkowe jak np. Mercedes 300 SL Gullwing z połowy lat 50tych, czy Laborghini Miura z drugiej połowy lat 60tych.

Ich ceny przyprawiają o zawrót głowy, są przynajmniej sześciocyfrowe. Jest taka grupa kolekcjonerów, która traktuje auta ze swoich kolecji jak lokatę kapitału, i faktycznie cześć z tych aut stanowi lepszą inwestycję niż dobre strzały na GPW, Dow Jones, czy nawet inwestycje w nieruchomości. To jest zdecydowanie najwyższa półka. Raczej nie dla każdego.

Ale jest też spora grupa aut, których ceny nie rosna tak szybko i nie są tak astronomiczne, ale jednak tanie nie są i ich wartość nieznacznie, ale ciągle rośnie. W tej grupie też jest sporo właścicieli, którzy z czystej kalkulacji utrzymują swoje auta w specyfikacji fabrycznej, bo jest to wartość mierzalna i można na tym zarobić.

W tym gronie nie wiadomo do końca jak paradoksalnie zaczynają się pojawiać auta, których na pewno nie da się nazwać rzadkimi, wyjątkowymi czy ekskluzywnymi. Volkswagen Bus w momencie jak się pojawił był zwykłym dostawczakiem do wożenia ziemniaków z hurtowni na bazar lub tanim autem do przewozu osób. Tak zresztą się VW wtedy reklamował. Do bólu racjonalne i ekonomiczne pudło na kołach, które przewiezie więcej towaru / osób za mniejsze pieniądze. No faktycznie. Szał emocji. Nie ma co.

 

 

A tu nagle od pewnego czasu (lata 90te) ceny tych wozów zaczęły rosnąć. Teraz VW bus z lat 60tych to nie jest już tania zabawka na wakacje a po wakacjach na złom. O egzemplarzach z lat 50tych już nawet nie wspominam w tym kontekście. Ceny tych aut osiągnęły poziom przy którym już należy się szacunek. Nawet takich ludzi, którzy wszystko przeliczają na pieniadze. Niech za dowód świadczy fakt, że całkiem niedawno na aukcji oczywiście w USA został sprzedany egzepmlarz VW Busa za astronomiczną jak na ten model kwotę ponad 180 000 dolarów. Kupa szmalu. Fakt, to dość rzadka wersja tego modelu, ale jednak. Porsche 911 to nie jest.

145955-0001-h-700x438 hemmings

145955-0001-03-700x358

Według opowieści obytych w świecie garbusiarzy (Filip H.) oraz mojej obserwacji blogów czy pogawędek na zlotach zagranicznych widać wyraźnie, że coś jest na rzeczy, skoro ludzie wyciągają wraki tych aut z lasu i je odbudowują. Wiadomo, Pasja! Słowo wśród youngtimerowo – cult stajlowej młodzieży mocno nadużywane.

Jasne, że środowisko fanów starych VW jest specficzne, mniej zorientowane na stopę zwrotu z inwestycji, a bardziej próbujące czerpać frajdę z użytkowania wymarzonego modelu starego VW. I to jest piękne w tym hobby. Trochę lewicowo równościowe, ale mimo wszystko fajne, bo nie tworzące atmosfery ‘elity’. Tylko, że jednak stary VW Bus z lat 60tych kupowany normalnie, z rynku, w nadającycm się do czegoś jeszcze stanie blacharskim i mechanicznym jest już w dużej mierze poza zasięgiem sporej części tej wesołej ferajny. W sumie szkoda, bo dostepność tego hobby powodowała, że było takie powszechne, egalitarne i trochę kontrkulturowe. Cała magia tych aut w zasadzie została stworzona przez ich użytkowników dawno temu. Dzieki tej dostępności, hipisowskiej przeszłości i tradycji emocjonalny duch tych aut jeszcze się tli. To wrażenie wolności, kiedy jedziesz przed siebie i możesz się zatrzymać gdziekolwiek, jeśli zachce Ci się spać. Zgodnie z hasłem powtarzanym sobie i drukowanym na nalepkach… ‘Home is where I park my bus’ – ‘Dom jest tam, gdzie zaparkuję mojego busa’.

Ostatnio na głównych stronach portali informacyjno lajfstajlowych ukazała się wiadomość, że pewien obiecujacy zawodnik Baseballowy w USA, Daniel Norris,  który jest już millionerem wybrał życie w busie.

10958608_463318547150271_103059562_n

credit

Tak, facet, którego stać na willę w Malibu czy Beverly Hills mieszka w busie. Volkswagen Westfalia camper rocznik 1978. Dla mnie to jest budujące, bo okazuje się że można czerpać mnóstwo frajdy z prostego życia i wcale do szczęscia nie potrzeba Ferrari i willi z basenem. Wystarczy zaparkować busa w miejscu z ładnym widokiem na ocean…

B7hBv15IgAELXtl

Mam tylko nadzieje, że ten fakt nie rozgrzeje znowu mody na stare busy VW (tym razem z lat 70tych) i znów nie podbije cen tych aut poza zasięg tych, którzy chcileliby się nimi cieszyć dlatego, że odpowiada im taki prosty tryb życia, a nie dlatego, że to takie modne, hpispterskie, drwalo seksualne i w ogóle cool. Przez góra dwa sezony… 


Historia tuningu VW garbusa w USA – NHRA Gas classes.

W poprzednim artykule ‘Historia tuningu VW garbusa w USA‘ opisałem początki, skąd się w ogóle wziął taki pomysł w Stanach, by rasować do sportu takie nietypowe, małe i powolne auto. Trzeba na wstępie dodać, że w USA sport samochodowy to nieco inna bajka niż w Europie, zwłaszcza w latach 60tych i 70tych. To zapewne wynika z topografii, ale o ile na naszym kontynencie królowały rajdy, wyścigi torowe, wyścigi górskie, to filozofia i nawet charakterystyki silników i prowadzenia się aut tutaj bardziej nastawione są na pokonywanie przestrzeni od zakrętu do zakretu…

porsche saltzburg 1302

To w Stanach niespecjalnie rozumieją takie podejście, gdyż tam tych zakrętów w ogóle jest niewiele, zatem po co się tym porzejmować. W zasadzie można uznać, że w takiej Californi i w ogóle na południu są trzy główne dyscypliny sportu samochodowego – NASCAR, BAJA 500 / BAJA1000 i Drag Racing.

 

NASCAR to wśród południowców religia niemalże, ale z przyczyn oczywistych – tylko marki stricte amerykańskie – nie ma co tego tematu na tutaj poruszać. Akturat w BAJA1000 w różnym stopniu przerobione VW radziły sobie i dalej radzą sobie całkiem nieźle, ale to temat na osobny wpis. Auta typu BAJA / Buggy / Sandrail lokalsi okreslają ogólnie jako ‘Off Road’. Ale to znaczy tam zupełnie co innego niż u nas. O ile u nas Off Road to raczej rajdy przeprawowe, to tam to są wyścigi pustynne. Coś bliżej Dakaru.

Wróćmy zatem do królowej tradycyjnych amerykańskich sportów motorowych – czyli wyścigów równoległych. Mają one dość długą, piękną, niknącą nieco w pomroce dziejów historię, ale nie o tym tu się będę rozwodził, bo to temat na całą książkę. Chodzi mi o charakterystyczny sposób rasowania silników VW jaki się ukuł w ogniu nierównej walki z amerykańskimi wozami na torach wyścigowych od niemal pięciu dekad. Otóż z naszą dzisiejszą wiedzą najbardzej racjonalne pod kątem efektywnościowym i kosztowym są silniki doładowane, bo nie ma konieczności kręcenia wysoko w obroty, by uzyskać moc z mimo wszystko ograniczonej pojemności. Czyli ścieżka, którą poszło Subaru mające wiele wspólnego z konstrukcją silnika garbusa wbrew pozorom. Natomiast najbardziej popularny, tradycyjny sposób budowania mocnych silników garbusowych (cały artykuł na ten temat ) to jednak silniki o zwiększonej pojemności (chłodzenie powietrzem, brak płaszcza wodnego), wolnossące, zasilane parą dwugardzielowych gaźników i podrasowane tak, by mogły się kręcić wysoko i tam uzyskiwać moc. Taki sposób rasowania silników VW wynika wprost z ich historii wyścigowej w zawodach NHRA. Silniki uliczne, jakie tradycyjnie buduje się do aut Cal-look czerpią wprost (i od samego początku czerpały) z silników stricte wyczynowych, które można było oglądać w akcji na wyścigach na 1/4 Mili na imprezach NHRA.

I tu dochodzimy do sprawy kluczowej – W sporcie buduje się auta pod przepisy, reguły klas sportowych. Z NHRA było i jest analogicznie. Przez długie lata od początku lat 50tych podczas początkowego okresu National Hot Rod Association przewidywało w swoim podziale na klasy jedynie auta amerykańskie, ale w połowie lat 60tych się to zmieniło i w kilku klasach pojawiły się zmiany w regulaminie, które umożliwiały start garbusem.

Zasadniczy podział na klasy wynikał z używanego paliwa, czyli na auta napędzane alkoholem lub benzyną. Nas interesują tutaj te drugie, czyli Gas Classes. Podstawowym kryterium podziału na klasy był stosunek masy własnej pojazdu do pojemności silnika wyrażonej w calach sześciennych.

Można spokojnie pominąć lata 50te jako okres niemowlęcy w rozwoju tych klas, dopiero około roku 1964go zaczęła się złota era ‘Gasserów’ czy inaczej „Gasser Wars”. Podział na klasy w roku 1964tym przedstawiał się następująco:

Klasy dla aut silnikami doładowanymi:

A/GS

6.00 – 8.99 funtów / cal sześcienny pojemności

B/GS

9.00 – 12.59 funtów / cal sześcienny pojemności

C/GS

12.60 lub więcej funtów / cal sześcienny pojemności

Klasy dla aut z silnikami wolnossącymi:

A/Gas

5.00 to 8.99 funtów / cal sześcienny pojemności

B/Gas

9.00 to 10.49 funtów / cal sześcienny pojemności

C/Gas

10.50 to 11.49 funtów / cal sześcienny pojemności

D/Gas

11.50 to 12.99 funtów / cal sześcienny pojemności

E/Gas

13.00 to 14.59 funtów / cal sześcienny pojemności

F/Gas

14.60 lub więcej funtów / cal sześcienny pojemności

G/Gas

5.00 to 10.99 funtów / cal sześcienny pojemności

H/Gas

11.00 lub więcej funtów / cal sześcienny pojemności

Klasy G/Gas i H/Gas były dla wolnossących V8 sprzed roku 1960go, dolnozaworowych V-8’mek, rzędowych sześcio i ośmiocylindrówek z seryjnymi głowicami i wolnossących czterocylindrówek sprzed roku 1960go z dowolnym typem głowic.

 

Jak uważny czytelnik raczył zauważyć – powstały dwie klasy G/Gas i H/Gas w których można było startować garbusem (cztero cylindrowy bokser) z silnikiem sprzed roku 1960go, WOLNOSSĄCYM, z DOWOLNYM typem głowic. Tak się też składa, że rok 1964ty to pierwsze starty Deana Lowry w wyścigówce firmy EMPI – Inch Pincher.

vw gasser

 

Ciąg dalszy nastąpi…

 


Volksrod – to nie nowy pomysł / an old idea popular today

 
Volkswagen modification is nothing new, but the idea of building a hot-rod on a VW basis seem to start it’s popularity in early to mid 1990s. Lately one of the most popular styles in Air Cooled VW world is a radically lowered rat. The more it looks like a rolling junk, the better. 
Modyfikacje Volkswagenów nie są niczym nowym, ale pomysł zbudowania hot-roda na bazie garbusa wydaje się mieć swoje korzenie mniej więcej na początku lat 90tych – rzecz jasna w Californi, czyli w miejscu gdzie wszystkie fajne rzeczy mają swój począek. Ostatnio jednym z bardziej popularnych sposobów stylizacji garbusa (głównie poza Polską) jest możliwie najbardziej obniżony / zglebiony tzw. ‘Rat’ lub inaczej ‘Szczur’. Im bardziej wygląda jak jeżdżący uciekinier ze szrotu, tym lepiej. 
 
 This is a influence of a niche american cars related subculture called Kustom Kulture – which seek its roots in late 1950s to mid 1960s as a mixture of Rockabilly music,  Rockabilly / greaser fashion and radically modified old american cars and motorcycles. This style refers  to old hot rod and custom traditions, which are very broad and hard to cover in this short article. I mention it just as a ‘cultural background’  this lately popular Ratty VW style comes from. There are some events in Poland where this rockabilly kustom crowd is widely represented – like annual American Day held at Liberator Harley Davidson dealership in Warsaw.
Wyraźny wpływ na ten sposób stylizacji aut VW garbus i pochodnych ma niszowa subkultura skupiona wokół mocno zmodyfikowanych pojazdów amerykańskich zwana Kustom Kulture, ktora to szuka swoich korzeni w czasach przełomu lat 50-tych i 60-tych i jest mieszaniną muzyki Rockabilly, stylizacji ‘na raockabillowca / pin-up girl’ i mocno zmodyfikowanych samochodach i motocyklach głównie amerykańskich lub dostępnych w tamtych latach na rynku USA. Ten styl odnosi się do tradycji custom i hot-rod, która jest bardzo szeroka i trudno ją streścić w krótkim artykule. Wspominam o niej jako o tle kulturowym z którego te szczurowate VW czerpią pelnymi garściami. Jedną z imprez na której ten nasz lokalny rockabillowo kustomowy światek jest godnie reprezentowany jest American Day organizowany na terenie Liberatora – salonu Harley Davidson w Warszawie. 
 
It was an idea of a hot rod from 1950s as a cheap and popular donor car most possibly aquired at a junkyard and heavily modified for all-out performance – which in the early days was realized by home made body modifications aiming to reduce the curb weight of the car and installing a biggest possible power plant for street racing. Reducing the weight simply by taking off as much unnecessary parts as possible was easier and cheaper than building a all-out performance engine, so a lot of these home brewed hot rods had large and potent powerplands, but mostly stock in terms of mechancal modification. Body mods based on removal of parts was mostly labour based, so the iconic achetype of an early hot rod was a 1930s ford lacking fenders and a hood with its roof chopped and lowered for better aerodynamics. The most iconic example is Milner’s car from the American Graffiti movie. 
To był pomysł na hot rod’a z lat 50tych jako taniego i popularnego samochodu – dawcy najeczęściej wyszperanego za grosze na złomowisku i mocno zmodyfikowanego pod kątem osiagów. To było we wczesnym okresie najczęściej realizowane przez modyfikacje nadwozia w celu redukcji masy pojazdu i instalowaniu możliwie największego silnika, jaki dało się znaleźć – w celu wyścigów ulicznych. Redukcja masy poprzez demontaż była tańsza i łatwiejsza niż zbudownie prawdziwie wyczynowego silnika, więc wiele z tych domowej roboty hot rodów z wczesnych lat miała możliwie największe, ale stosunkowo słabo zmodyfikowane silniki. Koszt modyfikacji nadwozia to była głównie praca własna, więc najbardziej utrwalony w kulturze archetyp hot roda, to ford z lat 30tych pozbawiony błotnikow i maski przedniej z przespawanym obnizonym dachem dla lepszeh aeordynamiki. Takim najbardziej ikonicznym przykładem jest auto Milner’a z filmu American Graffiti. 
aa2c1eb64c916473f13c7d850fbe8c3d  99ba7926d0b6745284767b2975eefbbe 
 
As I mentioned in the begining of this article some guys in California started a trend of building hot rods based on humble VW bugs. Soon it had it its own name – Volksrods. The idea was simple – just like above. Fenderless, stanced and chopped chopped bug with as much relation to this hot-rod culture as possible. One of the reasons of choosing a VW not an old Ford was generally money. Traditional hot rodding  in the 90s was a game for guys with hefty wallets, coz sourcing a proper donor car – like a 1932 Deuce Coupe was (and still is) kind of expensive and making a respectable speedshop to build it properly with period correct parts… A fortune. That’s why a popurity of freshly built from the ground-up fiberglass bodied ‘hot rods’ and – in some cases searching for a cheaper alternative. Popular, still easy to find donor cars, designed in 1930s and easy to work on.
Jak wspomniałem na początku artykułu pewni kolesie w Kalifornii zaczęli ten trend na budowanie hot-rodów na bazie skromnych aut VW garbus. Szybko ten styl otrzymał swoją nazwę – Volksrod. Pomysł był prosty – garbus bez błotników, zderzaków, z obniżonym dachem i w dużym stopniu nawiązujący do tej starej kultury hot-rodowej. Jednym z powodów dla których wybór dawny padał na garbusa zamiast starego Forda były generalnie pieniądze. Tadycyjny hot rodding w latach 90tych był zabawą dla kolesi z grubymi portfelami, bo znalezienie odpowiedniego  dawcy – np. Ford Deuce Coupe z 1932 r. było (i nadal jest) drogie, a zbudowanie na tej podstawie porządnego hot-roda z użyciem częsci z epoki w warsztacie znającym się na rzeczy to już fortuna. Stąd popularność budowanych od zera ‘hot-rodów’ z nadwoziami z włókien szklanych – lub w niektórych przpadkach poszukiwanie tańszej alternatywy. Popularny, łatwy do wyszperania dawca, zaprojektowany w latach 30tych i stosunkowo łatwy wogarnięciu.
 
Probably few people know, that neiter the form of the modified VW nor the term ‘Volksrod’ was not the 1990s invention, but a lot older. Luring thru my collection of old american VW magazines I discovered that one of the most interesting sections is the classifieds section. That’s how I’ve found issued erlier on this blog “Vandetta“. In that section you can find what really was in peoples’ minds back in the day. That’s how I dicovered that thing: 
Prawdopodobnie mało osób zdaje sobie sprawę, że jednak ani forma modyfikacji VW ani nazwa “Volksrod” nie jest wymysłem lat 90tych, a duużo wcześniejszym. Przegladając moją kolekcję starych amerykańskich magazynów dla fanów VW odkryłem, że jednym z ciekawszych ich częsi jest dzial ogłoszeń i reklam. W ten sposób odkryłem opisaną wcześniej na blogu “Vandettę” W tym dziale można znaleźć jakie dziwne rzeczy chodziły ludziom wtedy po głowach. W ten sposób odkryłem to: 
volksrods of the 70s_640
 
What is more interesting one of these is / was owned by the author of one of the most iconic cal-look artworks ever drawn – Burly Burlie. A Very interesting person – the organiser of old VW classes at Utah’s Speed Week at Bonneville. 
Co jeszcze ciekawsze właścicielem  jednego z powyższych jest niejaki Burly Burlie – twórca jednej najbardziej kultowych grafik w historii cal-look. Swoją drogą bardzo ciekawa osoba – organizator klas dla starych VW na mistrzostwach bicia rekordów prędkości Speed Week na słonym jeziorze w Bonneville w stanie Utah. 
images-b

Aircooled Środowisko – Kij w mrowisko

Tym razem będzie parę słów o naszym podwórku. Chyba nieco słodko gorzkich. Pewnie my sami – klubowicze Buzzing Bugs – nie jesteśmy w tej kwestii całkiem bez winy, ale cóż… wnioski i obserwacje są mało optymistyczne. O ile za naszych czasów studenckich tak zwana ‘scena garbusiarska’ trzymała się mocno i nasze pokolenie przejmowało pałeczkę aktywności w środowisku od nieco starszych kolegów z takich klubów – jak na przykład “Garbersi”, to teraz tzw. świeżej krwi w gronie fanów starych Volkswagenów jest jak na lekarstwo. Ludzie z pokolenia “Garbersów” bardzo wysoko postawili poprzeczkę organizując fenomenalne, niezapomniane zloty – jak na przykład zlot w Łasze nad Zegrzem (zdjęcia z vw garbus forum Garbiarnia).

To jeszcze były czasy, kiedy garbusiarstwo było bytem osobnym, zupełnie nie mającym praktycznie nic wspólnego z tak zwaną kulturą samochodową, która notabene zresztą w była w powijakach jeszcze wtedy. Natomiast klimat na zlotach garbusowych utarł się taki, że dla ludzi niewtajemniczonych dość niezrozumiały. No i rzecz, która jest moim zdaniem trudna do potraktowania na plus – w zasadzie to środowisko traktowało garbusy bardziej jako pretekst niż cel. Nie będę się może dłużej na ten temat rozwodził, ale taki jest efekt, że obecnie podstarzały już nieco ruch gabusiarski nie ma młodym ludziom praktycznie nic ciekawego do zaoferowania. A jak się już przyjedzie na krajowy zlot fanów garbusa, to są takie kwiatki:

vw garbus forum garbiarnia vw garbus forum garbiarnia vw garbus forum garbiarnia

Zaraz się odezwą głosy, że Polska to biedny kraj i nie ma tu dużych budżetów na hobbywozy. Poniżej parę fotek ze zlotu w Belgii European Bug-In wybranych specjalnie pod kątem takim, by pokazać, że naprawdę można zrobić fajnie nawet niezbyt ciekawe rocznikowo auto drobnymni rzeczami:

DSC02308 DSC02314 DSC02110 Obraz 102 Obraz 034
Mało tego – odnoszę wrażenie, że nawet nie próbuje się zmierzyć z tematem. Nie widzimy problemu, że dzisiaj dla młodszego pokolenia imprezą samochodową na której trzeba być to np. zlot Cult-style w Wilczych Laskach, czy VAG Event, a raczej nie Garbojama. Wtedy, w okolicach roku 2003-2005tego nie było inicjatyw dla fanów klasycznych pojazdów w zasadzie w ogóle nie licząć jakichś nudnych konkursów elegancji dla panów 50+ chełpiących się swoimi jaguarami z lat 30tych… A teraz są ‘klasyki nocą’ w każdym powiatowym mieście. Nie mówiąc już o różnych zlotach tematycznych dla różnych wystajlowanych pojazdów. Czasy się zmieniły i o ile wtedy garbus był fajną awangardą na tle stuningowanych beemek z łysymi młodziami  odzianymi w dresy, to teraz jesteśmy w d… ekhm.. w lesie.
Światełkiem w tunelu są goście tacy jak Jacek S i Majki, których auta – zwłaszcza Jacka były udostępniane w światowych Social Media tysiące razy.

10390982_698193743609433_1893857839620625952_n 10641007_340341012815468_3460107028833378435_n 10645174_822792511077550_5238062409257900847_n

podsufitka

Kiedy – jeszcze jako członkowie klubu Garbiarnia  – współdziając z niektórymi obecnymi członkami tego klubu – organizowaliśmy zloty w rejonie Warszawy – takie jak kultowe Monte Garbo, to mieliśmy wrażenie, że środowsiko garbusowe ma sie dobrze i aż pulsuje życiem. Kiedy wydzieliliśmy się z klubu Garbiarnia (mniejsza o szczegóły) jeszcze wtedy pod szyldem Street & Strip Volkswagen Freaks później przemianowanym i zarejestrowanym jako stowarzyszenie Buzzing Bugs zaczęliśmy organizować różne mniejsze i większe imprezy (seria Saturday Nigt Cruise ) dla szerzej rozumianego środowiska fanów starych aut z całkiem niezłym skutkiem. Robiąc to poznaliśmy zajebistych ludzi o podobnych, ale niecałkiem garbusowych zajawkach, a bardziej hot-rodowych, kustomowych, rockabillowych, czy motocyklowych.

Ruszyło nieco się w innym środowisku i w międzyczasie to straciliśmy nieco z pola widzenia środowisko garbusowe rozumiane bardziej hermetycznie. Jak na to patrzę teraz, to żal. Upadek i nie ma nadziei. Przynajmniej w centralcej Polsce, w rejonach Warszawskich. Zróbmy coś z tym, bo to masakra jakaś…


Historia tuningu VW garbusa w USA.

Volkswagen był jedną z niewielu europejskich marek, gdy zdobywał rynek amerykański pod koniec lat 50tych. Główna linia firmy, strategia marketingowa, jaką przyjęła Volkswagen of America było przedstawianie swojego produktu ( VW garbus) przede wszyskim jako możliwie najbardziej racjonalnego, ekonominczego samochodu, jaki jest oferowany w USA. Początkowo takie stawianie sprawy nie odnosiło wilekich rezultatów w kraju American Dream z wilekimi limuzynami z silnikami o pojemnościach kilkakrotnie większych od skromnego auta VW garbus. Tak, skromność, to była główna cecha tego samochodu. Ta strategia wyraziła się w postaci wiekopomnej kampanii rekalamowej, ktróra ostatnio nawet została przypomniana w serialu Mad Men. (więcej tutaj)

No cóż, może taki przekaz trafiał do perfekcyjnych pań domu, ubranych w obowiązkowe sukienki, w których z nienagannymi manierami zarządzały budżetem domowym. Nie da się też ukryć, że przełom lat 50tych i 60tych, to również okres, w którym szaleństwo rock-and-rolla jeszcze nie trafiało masowo do głów nastolatków. To był raczej świat tradycyjnych wartości…  Więcej na temat realiów zycia młodych fanów VW w Californi w połowie lat 60tych możecie przeczytać w wywiadzie z członkiem założycielem klub Der Kleiner Panzers – Johnem Lazenby) Pojawienie się the Beatles wywołało spory szok w całkiem purytańskim jeszcze społeczeństwie, a pierwsza trasa koncertowa The Rolling Stones, to już był wręcz atak na postawy kultury amerykańskiej… Poniżej porcja pogrupowanych zgrubsza chronologicznie reklam prasowych aut amerykańskich z tego okresu.

Zatem… Że się podeprę tekstem ze współczesnej reklamy – “Nie bądź jak twój stary”… Tak, oficjalna polityka VW w tym kontekście to, pominąwszy lewicujących studencików, sprzedawców butów, perfekcyjne panie domu i ich mamusie, to nuda. Dlatego jeśli Volkswagen of America nie chciał odpowiedzieć na pewne potrzeby amerykańskiego klienta, to zaczęły na to odpowiadać inne firmy, które rozumiały ducha czasów – jak na przykład Economotors z Riverside w Kalifornii pod wodzą niejakiego Joe Vittone, później znana jako EMPI. Dzięki ludziom takim jak Joe, jego syn Darrell Vittone, jego mechanik Dean Lowry i inni pionierzy przystosowania skromnego VW garbus do sportu możemy obecnie cieszyć się tak niesamowitą ofertą częsci wyścigowych do starych VW, jakich nie ma żadna inna platforma silnikowa, może poza small block Chevy. Ale to nie kto inny, jak właśnie oni musieli przecierać te szlaki, tworzyć od zera ten przemysł.  Poniżej kilka zdjęć z katalogów tych firm dla udowodnienia, że podrasowany garbus to nie jest wymysł długowłosych dzikusów z lat 90tych, a dużo dłuższa, wielce chwalebna historia konkurowania ze sporymi sukcesami przeciwko wielkiej trójce z Detroit bez żadnego wsparcia ze strony firmy VW.